Stary Staw 3×20+

 

 

 

Majowy termin mojej zasiadki na SS zapowiadał się dobrze. Pasowała mi aura. Było pochmurno z umiarkowaną temperaturą w okolicach 15 stopni i z rosnącym ciśnieniem. Typowa jak dla mnie “rybna pogoda”. Jedynym minusem, który wtenczas widziałem, to przygotowania ryb do tarła. Ewidentnie ryba czekała na sygnał do amorów. Nie jednokrotnie już się przekonałem, że ryby nigdy nie trą się wszystkie jednocześnie.Trafiłem w okres, kiedy zbliżało się tarło, to prawda, ale czy miałem na to wpływ? Oczywiście, że nie, dlatego w takich sytuacjach, działałem jak zawsze.  Robię swoje i czekam. To była trochę szansa dla mnie na „wyłuskanie” tych większych i jak widać, miałem nosa😊. Pierwsza ryba, z racji, że przyjechaliśmy późnym popołudniem pojawiła się wczesnym wieczorem nie długo po wywiezieniu wszystkich wędek. Nie był to wielki okaz, niespełna 10-kilogramowy karp, natomiast kolejna tego wieczoru ryba, miała już prawie 16kg, więc była już słusznych rozmiarów. Ostatnie branie tego wieczora zwaliło mnie z nóg. Nie spodziewałem się, że tak szybko wypracuje takiego rodzynka. Podbieram pierwszą dużą rybę tego wyjazdu i kładę ją na matę. Wieszam sling na stojak i już wiem, że mamy pierwszą 20-stkę tego wyjazdu. Piękna sprawa…Tej, mojej pierwszej doby, a już po północy obudził mnie kolejny odjazd. Po krótkim holu, karp został podebrany. Na SS generalnie schemat brań często jest bardzo podobny. Przychodzi godzina 19.00 i do północy można spodziewać się kilku brań. Drugą połowę nocy przeważnie doświadczam słabszą, ale zawsze idzie coś wydłubać😉. W ciągu dnia, brania, to raczej nie częsta sytuacja, choć ten dzień był inny niż wszystkie inne. Przed południem i wczesnym popołudniem wypracowałem dwa brania. Obydwa powyżej 13kg, więc byłem zadowolony. Tego dnia do wieczora nie wydarzyło się już nic. Całą noc o dziwo przespałem.  Poranek również był bardzo spokojny. Nic się nie wydarzyło. Nastała cisza, jak się później okazało przed moją wielką bitwą. Zbliżała się pora obiadowa, kiedy usłyszałem lokomotywę na mojej centralce. Żyłka uciekała w zatrważającym tempie. Co to było za branie! Widać było tą moc! Wyjątkowo silna ryba.Pisząc, że była to cisza przed bitwą, miałem na myśli fakt, że w ciągu 1 godziny wypracuje dwie ryby 20+. Trzecia dwudziestka tego wyjazdu stała się faktem. Była tą samą rybą z pierwszej doby z czterodniowej zasiadki. Jak mój przykład pokazuje, na jednej i tej samej zasiadce, można złowić dwa razy dużą tą samą rybę. Miałem tak już w zeszłym roku z rybą 19+, którą w ciągu doby złowiłem 2 razy. Jedzenie, to jest jej naturalny cykl, więc muszą jeść. Na nasze szczęście😉 Te przykłady pokazują, że nie ma co się martwić, jak kolega na tej samej zasiadce dostanie piękną rybę😊. Kolejnego dnia możemy mieć ją już na swoim haku😉 Przez te 4 dni wypracowałem 11 brań z czego 10 karpi wylądowało na brzegu. Co tu dużo więcej pisać. Siadło😉